pt. Kwi 9th, 2021

Tygodnik Radomski

W HOŁDZIE ZAMORDOWANYM W KAROLINIE I KAZANOWIE

10 min read

Hitlerowska zbrodnia z 18 marca 1942 roku w Karolinie i  Kazanowie oraz  kolejne  egzekucje  dokonywane w następnych dniach i tygodniach,  były pierwszym,  tak dużym zbiorowym  mordem w ówczesnym województwie kieleckim. Zginęło około stu  polskich patriotów.

Władze samorządowe, organizacje kombatanckie, strażacy, harcerze i   uczniowie  oraz rodziny pomordowanych i  mieszkańcy pacyfikowanych miejscowości każdego roku oddają hołd  rozstrzelanym. Uroczystości odbywają się zwykle w niedziele. W tym roku odbyły się 14  i 18 marca . W Kazanowie mszę św. w intencji pomordowanych celebrowali  ks. proboszcz Marian Dybalski oraz prof.  Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu ks. Paweł Gogacz.

Po nabożeństwie przedstawiciele władz samorządowych z wójt Teresą Pancerz -Pyrka, Szymonem Wolińskim przew. Rady Gminy i jej wiceprzewodniczącym Pawłem Kacą, kombatantami  BCH z ich seniorem por. Edwardem Wulczyńskim oraz strażakami OSP oddali hołd  zamordowanym 16.  Polakom i  kilkunastu  przedstawicielom  społeczności żydowskiej, składając wieniec i  zapalając znicze pod pomnikiem  w podkazanowskim Lasku. Na pomniku w  Kazanowie  widnieją  nazwiska   rozstrzelanych. Oto oni: Antoni Szczepanowski,   Bolesław Szczepanowski , Józef  Pyrgiel, Czesław Koptas, Aleksander Jabłoński, Edward Rybakowski, Tadeusz Jaśkiewicz, Władysław Ładak, Stefan Czarnecki , Bolesław Sikora, Jan Wójtowicz i Władysław Wójtowicz.

Cześć pomordowanym  oddał  Zbigniew Gołąbek prezes  Zarządu Okręgowego   Związku Kombatantów RP i b. Więźniów Politycznych w Radomiu. Pełni  on  tę funkcję  od kilku tygodni.  Jego 95 – letni  poprzednik kpt. Adolf  Czekaj zmarł w styczniu. Zbigniew Gołąbek  przemawiał także  w imieniu  pozostałych członków  zarządu,  sędziwych wiceprezesów – mjr. Jerzego Kłosowskiego  i kpt. Bogusława Wiącka oraz w jednej osobie sekretarza i skarbnika – płk  Kazimierza Kasicy,  także z upoważnienia władz krajowych tego Związku Kombatantów RP  oraz  Zarządu  Koła Gminnego  w Kazanowie z jego prezesem mjr  Stanisławem Drabem i wiceprezesem Tadeuszem Zychem, jednocześnie prezesem  OSP w Kazanowie.

18 marca 1942 roku  władze  hitlerowskie dokonały w Karolinie  i Kazanowie mordu na ponad  80. mężczyznach   z kilkunastu podzwoleńskich  miejscowości, pod zarzutem  ich udziału w działalności konspiracyjnej  skierowanej przeciw niemieckiemu  okupantowi.  Za  pretekst posłużyła okupantowi  śmierć pod koniec lutego  w  niewyjaśnionej do końca przypadkowej bójce w  Ranachowie Starym   volksdeutscha Józefa Jagera żołnierza Wehrmachtu, syna kolonisty  niemieckiego z Karolina.  W podobnych okolicznościach zginął  w Kazanowie volksdeutch  Jakob Gramm, który bezprawnie przywłaszczył sobie młyn po żydowskiej rodzinie.

Listę  osób do rozstrzelania przygotowali volksdeutsche z  Karolina, przekazując ją  gestapowcom.  Ze  śledztwa  prowadzonego przez Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich (IPN) wynika, że zbrodniczą akcję nadzorował  szef dystryktu  Radom, który w 1947 roku został osadzony w szczecińskim więzieniu. Zmarł przed zakończeniem prowadzonego śledztwa.  Całe  śledztwa  prowadzone przez Komisję Badania  Zbrodni Hitlerowskich  w ramach IPN  zostało zakończone w grudniu 2017 roku. O jego nikłych rezultatach zostali powiadomieni członkowie rodzin pomordowanych i zeznający świadkowie.

Hitlerowskie  służby  represyjne  dystryktu  Radom : gestapo, żandarmeria oraz agenci  rekrutujący się głównie ze środowiska  kolonistów niemieckich  wykorzystały to tragiczne wydarzenie do rozprawienia się  z osobami, uczestniczącymi w  rodzącej się  patriotycznej konspiracji lub mogącymi do niej przystąpić. Prawie  przez miesiąc sporządzali listy osób, jak się okazało   przeznaczonych do fizycznej likwidacji.

Jako  dzień zbrodniczej pacyfikacji wybrali oprawcy poniedziałek, 18 marca 1942 r. Mieszkańcy miejscowości  przygotowywanych do represji myśleli, że okupanci  zrezygnowali z ewentualnego odwetu. A oni  po prostu uśpili   czujność społeczeństwa. Także tym, że poniedziałek 18 marca  wyznaczyli  w Karolinie dniem  obowiązującego kolczykowania zwierząt  hodowlanych – bydła i trzody chlewnej. Uśmiercenie  hitlerowską metodą strzałem w tył głowy ponad  30. mężczyzn w Kazanowie, w tym kilkunastu osób pochodzenia żydowskiego nastąpiło nad  wykopanym dołem, który  stał się zbiorową mogiłą. Podobnie było w Karolinie.  Do ich wykopania zmusili hitlerowscy zbrodniarze mieszkańców  tych miejscowości, w tym członków rodzin osób  rozstrzelanych.

Prezes  Zbigniew Gołąbek powiedział między innymi: – Jesteśmy w  świętym miejscu historii. Kiedy przemija pamięć ludzka, ten pomnik przypomina o chwale mieszkańców Kazanowa, Karolina i okolic, którzy zapłacili cenę najwyższa, cenę życia, bo należeli do elity polskiego patriotyzmu.

Należeli do pokolenia Kolumbów, które w obronie ojczyzny wystąpiło  z najwyższego zaciągu serca i sumienia. Byli przekonani, że wiara i nadzieja zwyciężą… Dominujące wówczas systemy polityczne – hitleryzm i stalinizm były symbolami  zła i hańbą XX wielu.

Podziękował też władzom samorządowym z panią wójt Teresą Pancerz-Pyrka, kombatantom, strażakom,  młodzieży  szkolnej, przedstawicielom  rodzin pomordowanych i pozostałym  i mieszkańców  za stałą troskę  o to i inne  miejsca Pamięci Narodowej, kryjące prochy  tych którzy walczyli i oddali życie za wolność i niepodległość Polski.   

Pani wójt Teresa Pancerz – Pyrka  oddając  hołd pomordowanym oznajmiła, że ze względu na epidemię koronawirusa  są one skromne, będą  jednak  kontynuowane  przez młodzież szkolną.

Zbigniew Gołąbek został wybrany prezesem  Zarządu Okręgowego Związku Kombatantów i Byłych  Więźniów Politycznych  w Radomiu gdyż  od wielu lat  godnie reprezentuje tradycje kombatanckie ziemi radomskiej,  w tym  gminy  Kazanów, z której się wywodzi . Jego rodzice – mjr  Edward Gołąbek ps. ,,Orzeł” i por. Ewa Gołąbek  ps. ,,Jagoda” z domu Pastuszka oraz jej siostra Marianna Pastuszka-Cebulska, działali  czynnie w Zgrupowaniu BCH ,,Ośka”.  W gospodarstwie ich ojca Walentego  Pastuszka  ps. Gubernator  w Kroczowie Większym znajdował się duży  magazyn broni  Zgrupowania  BCH ,,Ośka”. Zbudowany został pod stodołą.

Dziadek  por. Wojciech Gołąbek ps. ,,Spokojny” został  1 kwietnia  1942 roku, po  fizycznym znęcaniu  się,  rozstrzelany. Stało się to  kilkanaście dni po  masowych egzekucjach w Karolinie i Kazanowie.  Został zamordowany  przed własnym domem, 11 strzałami  z pistoletu i   ciosami  zadanymi  bagnetem,  w odwet za udaną ucieczkę synów  Władysława,   Edwarda  i Stefana oraz ich  sąsiada – Jana Kocota, których też zamierzali aresztować i rozstrzelać.  Na licznej uroczystości   pogrzebowej ,,Spokojnego”, jej uczestnicy spostrzegli obecność przybyłych po cywilnemu volksdeutschów i esesmanów  z Radomia. Niestety, nie udało im się wyśledzić zbiegłych  synów i sąsiadów zamordowanego.

Stryj Zbigniewa  gen. bryg. Władysław Gołąbek ps. ,,Boryna”  był współorganizatorem  Zgrupowania  Batalionów  Chłopskich ,,Ośka’ i zastępcą jego dowódcy.  Po wojnie przez wiele lat  był przewodniczącym Rady Krajowej Żołnierzy Batalionów Chłopskich. Ówczesny  burmistrz Zwolenia  Marian Krawczyk i Zbigniew Gołąbek jako wicewojewoda byli  współinicjatorami  budowy i odsłonięcia w 1997 roku Mauzoleum Mogiły.

Zbigniew Gołąbek tym razem jako  prezes  Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów  politycznych Okręgu Radom  uczestniczył też w końcowej  części uroczystościach w  Mauzoleum-Mogile w miejscowości  Karolin.  Organizatorem uroczystości byli: Burmistrz Zwolenia, PSP im. Jana Kochanowskiego w Sycynie, Światowy Związek Żołnierzy AK, Związek Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych oraz Parafia pw. Zesłania Ducha Świętego.

Rozpoczęła je msza święta   w  zwoleńskim  kościele odprawiona przez  ks. prob. Krzysztof Badeńskiego w intencji pomordowanych. Po nabożeństwie uczestnicy udali się do Karolina  gdzie  znajdują  prochy  rozstrzelanych   upamiętnione w urządzonym  na miejscu  zbiorowej mogiły   Pomniku Pamięci.

Przemówienie wspomnieniowe w imieniu władz samorządowych wygłosił burmistrz Zwolenia Arkadiusz Sulima, witając także   gości, wśród nich  posła Andrzeja Kosztowniaka i reprezentującego samorząd powiatu, wicestarostę zwoleńskiego Waldemara Urbańskiego.

Burmistrz  Arkadiusz Sulima powiedział m.in.: – Rankiem 18 marca 1942 roku oddziały gestapo żandarmerii przeprowadziły akcje pacyfikujące  tereny między Zwoleniem, Ciepielowem a Kazanowem, w szczególności obejmujące miejscowości: Ranachów, Pcin, Pcinolas, Sydół, Ciepielów, Sycyna, Karolin, Kroczów i Kazanów.

-Aresztowanych doprowadzano do  dwóch punktów zbornych. W Karolinie tym miejscem była szkoła, zaś w Kazanowie zabudowania jednego z mieszkańców. Hitlerowcy przesłuchiwali aresztowanych, stosując okrutne metody.

…W czasie przesłuchań aresztowanych, wielu zatrzymanych mieszkańców Karolina kopało dół w polu… Około  godziny 12-tej aresztowanych wyprowadzono ze szkoły i ustawiono  piątkami nad  brzegiem  tego dołu. Pluton egzekucyjny strzelał w tył głowy, a rannych dobijał   strzałami z ręcznego pistoletu osobnik dowodzący zbrodniczą akcją..

…Po tym okropnym mordzie. Oficer niemiecki wygłosił przemówienie, w którym powiedział, że Polacy zginęli za nieposłuszeństwo wobec władzy niemieckiej… Rok po tych wydarzeniach niemieccy okupanci wrócili na miejsce kaźni, by dla zatarcia  śladów, spalić ciała pomordowanych środkami chemicznymi.

-Nasza dzisiejsza obecność  w tym miejscu to przede wszystkim hołd złożony osobom, które zostały zamordowane w czasie II Wojny Światowej,  ale także nasz dowód  pamięci o  bohaterstwie i męstwie, co  w 79 rocznicę tych wydarzeń jest tak  bardzo ważne.

Burmistrz Zwolenia Arkadiusz Sulima nawiązując do troski  mieszkańców o ten Pomnik Pamięci, wymienił  społeczność  związaną ze szkołami  – uprzednio z gimnazjum  w Sydole, obecnie  z PSP w Sycynie.  Czuwa na tym też Urząd Miejski  w  Zwoleniu, w tym mój zastępca Grzegorz Molendowski i sekretarz – Mirosław Chołuj. Przed trzema laty pomnik  został odrestaurowany.

Poseł Andrzej  Kosztowniak, którego dziadkowie i  mama  tworzyli patriotyczną rodziną  w Sycynie powiedział:

-To miejsce  jest  naprawdę piękne, zadbane, ono  godnie czci pamięć osób zamordowanych. Chciałbym na ręce  obecnego tu burmistrza złożyć podziękowania  nie tylko samorządowcom, lecz także  szkołom, uczniom i ich wychowawcom, opiekującymi się miejscami spoczynku bohaterów tragedii sprzed 79 lat. Z pewnością będą to czynić przez  wiele następnych  lat  dla podtrzymania tej pamięci …

1 kwietnia, czyli dwa tygodnie po zbrodni w Karolinie i Kazanowie, okupanci zamordowali dziadka  obecnego na rocznicowej uroczystości w Karolinie  Zbigniewa Gołąbka, obecnie prezesa Związku Kombatantów  RP i b. Więźniów Politycznych Okręgu Radom.

Na temat tej rodzinnej tragedii powiedział:

– Mój dziadek, Wojciech  11.  lat  służył  w armii carskiej,  brał też  udział w wojnie rosyjsko- japońskiej. Ojciec i stryj Władysław  przekazywali jego powiedzonko:   -Nawojowałem się tyle, że wy, moi synowie, już nie musicie tego robić. Mylił się bardzo, został zamordowany przez Niemców dwa tygodnie po zbrodni w Karolinie i Kazanowie, z zemsty za to, że nie udało im się aresztować jego synów – mojego ojca  Edwarda ps.  Orzeł  i  stryjków – Władysława ps. Boryna  i  Stefana. Ocalała szczęśliwym zbiegiem okoliczności żona dziadka Marianna Gołąbek i jej chrześnica – Bronisława Wulczyńska – Mortka.

Zbiorowa egzekucja…

Wydarzenia  historyczne  i poprzedzające mord, jego przebieg,  notki biograficzne ofiar wraz ze zdjęciami wielu zamordowanych,  wspomnienia uczestników tych  wydarzeń  i świadków oraz  działania zmierzające do wykrycia  i ukarania sprawców  zbrodni  zawiera książka wspomnieniowa pt ,,Stu za jednego” wydana  w 1997 roku.

Znajduje się w niej m.in. fragment artykułu  mojego autorstwa  pt. ,,Zbrodnia karolińskich kolonistów”, zamieszczonego w 1 nr  wielkanocnego wydania Tygodnika Radomskiego z 1982 roku. Wspominał 75-letni  Marian Sałek, który 18 marca 1942 roku stracił  w Karolinie  trzech braci:

,,Wieczorem zabiliśmy prosiaka, by uchronić go przed zapowiedzianym kolczykowaniem. Okazało się, że zapowiedź ta była uspokajającym podstępem ze strony Niemców. Żandarmi zabrali mnie do szkoły. Było w niej już kilkanaście skutych osób. Przesłuchania odbywały się w odrębnej izbie – pojedynczo. Wszedłem. Tłumacz objaśnił oficerowi, że zabiłem nielegalnie świnię. Wyrok, czy do obozu?- zapytał. – Dajcie mu kilof i łopatę-niech idzie kopać- zadecydował cywil w tyrolskim kapeluszu. Poprowadzili mnie do lasku znajdującego  na polu kolonisty Gramma. Na topniejącym od marcowego słońca śniegu leżeli pierwsi zabici. Wśród nich rozpoznałem, mój Boże,  ciało najmłodszego brata – Staszka , także zwłoki Józka Gładysza z Karolina i Władysława Mamnickiego z Wacławowa.

Do kopania mogiły wyznaczyli kilkanaście osób, m.in.  Kacę, Kustrów, Kapińskiego, Rusina i Szewczyka . Jeden z Niemców wskazał nam miejsce – plac o długości 16 i szerokości 4 metrów. Nie szło nam to kopanie. Ziemia była zamarznięta prawie na metr, a w dodatku pośrodku, spod śniegu, wyłonił się duży pień drzewa. Hitlerowcy rozwali ligo granatami. Gdy dół miał głębokość 1,6 metra, zaczęli sprowadzać mieszkańców, by byli świadkami kaźni. W asyście żołnierzy, zjawiła się też pierwsza piątka skazańców- Stanisław Chołuj, Jan i Franciszek Kacowie i moi bracia- Janek oraz  Aleksander ( zięć Stanisława Kacy). Powiązani postronkami  i lejcami od końskich zaprzęgów, stanęli zwróceni twarzami do dołu.  Płacz zgromadzonych zmieszał się z prośbami i modlitwą. Niemcy byli niewzruszeni.  Zachowywali się jak automaty.  Strzelało ich  dziesięciu, do każdej ofiary dwóch – w tył głowy i  w plecy. Znałem prawie wszystkich skazańców: syna dziedzica z Sycyny – Wojciecha Czaplińskiego, jego szwagra – Jerzego  Grabowskiego z Wacławowa, Antoniego, Bronisława i  Romana Gorczyców, których przywieźli ze zwoleńskiego aresztu, Stefana i Kazimierza  Wronów z Ranachowa, Władysława Kuśmierza  z Sydołu, Edwarda Lewandowskiego z Sosnowicy. Wydawało mi się, że naliczyłem 86, bo ostatnim był Stefan Czerniak z Wacławowa. Zatłukli go przed szkołą, zadźgali  bagnetami. Wykopany dół nie był w stanie pomieścić zwłok. Józef Pietrzyk usiłował z niektórych ciał zdjąć postronki , by lepiej ułożyć zwłoki. Niemcy zareagowali natychmiast. Pobili Szewczyka kolbami do tego stopnia, że przez kilka tygodni pluł krwią.  Po zasypaniu mogiły, każdy z nas otrzymał porcję kolb i kopniaków.

– A teraz do domów! Kto się obejrzy, kula w łeb! – rozkazał jeden ze szwabów .

Biegliśmy, potykając się w śniegu. Gdy  przekroczyłem próg mieszkania, runąłem na podłogę jak długi.  W tym dniu Marian osiwiał niczym gołąbek – dodała żona.

Marcowe uroczystości patriotyczne w Karolinie i Kazanowie ilustrują załączone zdjęcia.                                                           

Mieczysław Kaca

Copyright © All rights reserved. | Newsphere by AF themes.